Patrzymy na świat przez pryzmat naszych doświadczeń. Kiedy jedne sprawy są wyraziste, inne są rozmazane niczym moje odbicie w zaparowanym lustrze. Kiedyś nie wiedziałam czy zdołam ukończyć grę, teraz pytam się kiedy znajdę na nią czas. Zupełnie odwrotnie jest z związkami. Tutaj mam nie wiele do powiedzenia, więc teraz szamotam się w bagnie wątpliwości. Pytania i uczucia spychają mnie w mroczną pustkę wątpliwości i strachu.
Nie wiązałam z nim jakiś szczególnych nadziei. Wiedziałam, że mamy inny charakter, sposób spędzania wolnego czasu, inne zdanie w wielu sprawach. Spędzałam z nim sporo czasu, chyba nawet przyzwyczaiłam się do jego obecności w swoim życiu, wiele się od Niego nauczyłam - tych złych i dobrych rzeczy.
Kiedy nasze usta powinny pozostać zamknięte?
Czy miłością jest uczucie, które nas łączy?
Czy nie oszukujemy się mówiąc, że wszystko jest ok?
Czy warto jest trwać w tym co przysparza nam cotygodniowych kłótni?
Czy można czuć się winnym, gdy nie możemy zrozumieć osoby, która jest przy naszym boku?
Czy naszą winą jest to, że w naszej naturze jest reagowanie emocjonalne na dane sytuacje?
Czy warto to zmieniać?
Czy wtedy będzie lepiej?
Pytania, na które boje się poznać odpowiedź.
A może strach ma tylko wielkie oczy?
__________________________________________
Heeej, napisałam w końcu prolog. Mam nadzieję, że wam się spodobał.