W pomieszczeniu, do którego weszłam, panował półmrok. Początkowo nie wiedziałam, gdzie się znajduję, lecz po chwili zdezorientowałam się, że jestem w jakimś barze. Nie był to żaden znany mi lokal, choć na samym początku pomyślałam, że to jest bar Maxa. Jednakże wnętrze w barze przyjaciela różniło się od tego, w którym teraz byłam. Zarówno klimatem, jaki w nim panował, jak i wyglądem. Choć oświetlenie pozostawiało wiele tu do życzenia, widziałam całkiem wyraźnie skomplikowaną, granatową teksturę na jasnej ścianie, na której wisiały jakieś obrazy, pokryte grubą warstwą kurzu, przez co nie można było zidentyfikować, co tak naprawdę przedstawiają. Pomieszczenie nie było duże, podłużna sala z kilkoma stolikami, każdy w towarzystwie czterech krzeseł. Przy nielicznych siedziało kilka osób. W większości byli to samotni mężczyźni, którzy za towarzysza mieli do połowy opróżnioną butelkę wódki, albo niedopity kufel piwa.
Przy barze stała stała jakaś para . Kobieta w czerwonej sukience, zbyt przesadnym makijażu i wysoko upiętej, maksymalnie utapirowanej fryzurze robiła uwodzicielskie miny do stojącego obok niej mężczyzny, ubranego w kiepskiej jakości garnitur. Z pod rozpiętej pod szyją koszuli wystawał nadmiar owłosienia, które w zestawieniu z przykrótkimi nogawkami spodni oraz nadwyżką żelu na włosach, nie stanowiły jedynej "atrakcji" podchmielonego człowieka. Nie można było jednoznacznie stwierdzić, które z nich było bardziej pijane, gdyż oboje przytrzymywali się kontuaru, po przeciwnej stronie którego stał barman, oparty łokciami o błyszczący blat. Przez ramię przewieszony miał jasny materiał, prawdopodobnie ścierkę i obojętnie patrzył przed siebie mętnym wzrokiem. Jego mina wyraźnie mówiła, że wolałby być teraz w jakimś innym miejscu
Weszłam dalej i ujrzałam stojący pod oknami sali stół bilardowy, o który stały oparte dwa kije. Z głośników sączyła się jakaś ponura melodia, a ja nie wiedzieć czemu, ruszyłam w stronę okna. Bezwiednie wzięłam kij w dłonie i potarłam jego czubek, leżącą obok siebie kredą.
Nagle usłyszałam, że otwierają się drzwi, a do lokalu wchodzi kilka osób. Do jej uszu dotarły wesołe, kobiece śmiechy oraz rozmowa kilku mężczyzn. Nie odwracając się, uwolniłam kolorowe bile i przymierzyłam się do strzału. W tym momencie usłyszałam zmieniającą się muzykę, co sprawiło, iż odwróciłam się gwałtownie w tył. Jeden z mężczyzn stał przy szafie grającej, której wcześniej nie zauważyłam. Nie widziałam dokładnie twarzy nieznajomego, gdyż stał tyłem do mnie. Jednakże, choć odczekałam moment, aby skierował swój wzrok w moją stronę, chcąc zobaczyć twarz człowieka, który włączył jedną z moich ulubionych piosenek, zawiodłam się, ponieważ nie była ona widoczna. Dostrzegłam jedynie zarys, który nic mi nie mówił. Nieznajomy zauważył, że przyglądam się mu i przystanął. Choć nie byłam pewna, miałam wrażenie, że spogląda wprost na mnie. Poczułam pragnienie, aby ujrzeć go, lecz po chwili odciągnęła go na bok jedna z dziewczyn, które przyszły w jego towarzystwie, uniemożliwiając mi jakiekolwiek próby zapoznania się z jego obliczem.
Przez chwilę spoglądałam jeszcze w stronę baru, gdzie stała grupka ludzi, do których dołączył. Powoli ponownie odwróciłam się do nich tyłem i ująwszy kij w dłonie, zacisnęłam go w mocnym uścisku. Następnie wycelowałam w trójkąt, w jaki ułożone były bile na zielonym materiale równej powierzchni stołu nad którym się pochylałam.
Cała ta sytuacja była dość dziwna. Nie miałam pojęcia, dlaczego weszłam do tego baru, nie interesowało mnie nawet gdzie jestem. Nie zamówiłam drinka, nie usiadłam przy stoliku, nie odezwałam się do nikogo ani słowem. Po prostu weszłam do środka i niczym lunatyk podeszłam do stołu bilardowego, choć nigdy dotąd nie grałam w bilard. Nie miałam nawet pojęcia, jak w to się gra. Jednak niedorzeczność tej całej sytuacji absolutnie mnie nie dziwiła. Wszystko działo się tak, jakbym grała według jakiegoś scenariusza, który napisał dla mnie jakiś nieznany scenarzysta.
Pochylona nad stołem pchnęłam kij w białą bilę, która rozbiła pozostałych piętnaście. Jednym strzałem wbiłam cztery bile w cztery łuzy. W tym momencie zapadła cisza, przerywana cichym dźwiękiem żarówki, która po chwili pękła, pogrążając pomieszczenie w kompletnych ciemnościach. Jedynym oświetleniem było teraz światło migoczącego za oknem neonu, który oświetlając wejście do baru, od czasu do czasu rzucało niczego niedające przebłyski. Nadal pochylona nad stołem, ściskałam mocno w dłoniach drewniany kij, celując nim w niewidoczną kulę. Wszystko było dziwne. Nadal panowała cisza, pomimo, że właśnie stało się coś niecodziennego, nikt nawet się nie odezwał. Czyżbym była tu sama?
W chwili gdy tak pomyślałam, usłyszałam dźwięk wrzucanej monety, a już za moment rozległa się znana mi melodia. W momencie, gdy uniosłam się do pozycji stojącej, poczułam jak ktoś staje tuż za nią. Przyciskając mnie do stołu, nie pozwolił nawet się mi odwrócić.
-Zagraj ze mną - usłyszałam męski głos o przyjemnej barwie, który sprawił, że zadrżałam, a po całym ciele rozlało się przyjemne ciepło.
-Kim jesteś? - wyszeptałam drżącym głosem, lecz zamiast odpowiedzi poczułam, jak dłoń nieznajomego wsuwa się pod moją sukienkę, powodując, że wstrzymałam oddech.
-Ty wiesz - usłyszałam ten niesamowity tembr jego głosu, a moje serce zupełnie zgubiło swój rytm.
Gdzieś tam kołatało się przeświadczenie, że słyszałam już ten głos. Ale były to jedynie niejasne, rozbiegane myśli, które on mącił tym co robił. Jego delikatne dotyki z każdą chwilą stawały się coraz śmielsze. Błądząc dłońmi, zapuszczał się w coraz bardziej intymne zakamarki mojego ciała, które okrywał jedynie materiał zwiewnej sukienki. W pewnym momencie nieznacznie się ode mnie odsunął. Poczułam jego usta na swoim karku. Całując mnie, naparł na mnie swym ciałem, zmuszając abym pochyliła się nad stołem.
-Zagraj ze mną - usłyszałam jego głos, któremu towarzyszył dźwięk odrzucanego kija bilardowego.
-W co mam zagrać? - zapytałam cicho, przełykając głośno ślinę.
-Ty wiesz - usłyszałam ponownie i poczułam irytację.
Chciałam coś odpowiedzieć, lecz zamilkłam, wstrzymując oddech, gdy poczułam jak jego dłoń, powolnym ruchem rozsuwa suwak mojej sukienki, a usta podążają po moim nagim ciele tuż za jego ręką. Bezwolnie poddawałam się tej czułej pieszczocie, gorączkowo myśląc, że suwak kończy się na wysokości mojego pasa. W tamtym momencie nie wiedziałam, czy to dobrze czy źle. Nie próbowałam go powstrzymywać, z radością oddając się jego poczynaniom. To sprawiało mi tak wielką przyjemność, że gdy suwak zakończył swoją trasę, poczułam żal, że była ona tak krótka. Wkrótce zorientowałam się, że mężczyzna nie zamierza na tym poprzestać. Nie odrywając swoich ust, lewą rękę wsunął pod materiał sukienki, który nie bronił mu już dostępu do mojego nagiego ciała. Czule pieścił swą dłonią mój brzuch, kierując się w górę, aby po chwili spocząć na mojej piersi. Zaciskając ją delikatnie na niej, sprawił, że moim ciałem targnął spazm rozkoszy. Prężąc się nieznacznie, poczułam jego usta na swoim karku. Naparł na mnie ciałem, sprawiając, że doskonale wyczułam jego każdy naprężający się mięsień. Całował moją szuję, sunąc w kierunku ramienia. Po chwili ująwszy w zęby tasiemkę mojej sukienki, pociągnął za nią, rozwiązując luźny węzeł. Jednocześnie robiąc to samo dłonią z drugiej strony. Traciłam oddech, czując jak delikatny materiał zsuwa się z mojego ciała.
-Proszę. Powiedz, kim jesteś - szepnęłam, próbując odwrócić się, aby zobaczyć twarz mężczyzny, który sprawiał mi taką rozkosz, lecz nie pozwolił mi na to, napierając na mnie jeszcze bardziej.
-Ty wiesz - szepnął, a ja na przemian miałam ochotę wrzasnąć, że nie wiem, a z drugiej strony moje pragnienia miały teraz nieco inny kierunek, który on idealnie odczytywał.
Pieszcząc moje piersi drugą dłonią, uniósł moje ciało do pozycji stojącej. Nieznacznym manewrem sprawił, że sukienka spoczęła u moich stóp, wydobywając z mojej piersi jęk. Wszystko we mnie szalało, niespokojne ciało aż błagało, aby zakończył te męczarnie i pozwolił mi się obrócić. Pragnęłam poczuć go na sobie, spoglądając na jego twarz. Drań, nie pozwalał mi tego zrobić, każdym swym ruchem sprawiając, że miękłam, każda myśl gubiła się w ogromnie innych.
-Proszę - szepnęła przeciągle, odchylając głowę i układając ją w zagłębieniu jego ramienia.
W tym momencie za oknem posypały się iskry, a neon zgasł zostawiając nas w kompletnych ciemnościach. Poczułam jego usta całujące szyję i zorientowałam się, że mam go już przed sobą. Nie mając innej możliwości, mogłam zobaczyć go jedynie dotykiem swych rąk, którymi musnęłam delikatnie jego oblicze, sprawiając, że przez jego ciało przebiegł dreszcz. Oglądając każdy precyzyjny szczegół na jaki natrafiała moja dłoń, dotarłam do jego ust i zatrzymałam się na nich, czując jak czule mnie nimi muska. Coraz bardziej natarczywie kierując ją w stronę mojej twarzy tak, że w pewnym momencie była jedyną przeszkodą na drodze do naszych ust. Zaprzestał pieszczoty, czekając na mój ruch. Przełykając głośno ślinę, powolnym ruchem usunęłam dłoń, pozwalając jego ustom dotrzeć do siebie. Westchnęłam przeciągle, gdy tylko je poczułam. Drżąc poddałam się jego pocałunkom, aby po chwili przywrzeć do jego ciała. Nagiego ciała.
I w tamtym momencie coś się zmieniło. Poczułam przyjemny chłód i zdałam sobie sprawę z tego, że jesteśmy w innym miejscu. Moje ciało napierało na niego, poddając się jego obecności. Nie zdziwiło mnie to. Nie uznałam w tym niczym dziwnego. Jedyne, o czym mogłam wtedy myśleć to on i to co czułam, to czego pragnęłam. W pewnej chwili przyciągnąłem mnie do siebie gwałtownie, sprawdzając, że poczułam na plecach gładką powierzchnię. Woda uspokoiła się, a nieznaczny zapach chloru, który docierał do moich nozdrzy, pozwolił zorientować się, że byliśmy w basenie. Nadal panowały kompletne ciemności, nadal przygarniał mnie do siebie, zdecydowanym uściskiem napierał na mnie swoim ciałem.
Wsunęłam swe dłonie w jego włosy, które oplotły je swymi długimi pasmami. Poczułam, jak wstrząsa nim dreszcz, a z jego ust wydostaje się podniecający pomruk. Przyciągając jego głowę, zaczęłam go namiętnie całować, czując jak gwałtownie oddaje moje pocałunki, w których oboje się zatraciliśmy.
Czułam go w sobie. Był w każdej, nawet najdrobniejszej cząsteczce mojego ciała. Wypełniał mnie. Czułam kompletność, zespolenie, nieskończoność, wieczność oraz wielką, przeogromną moc. Niesamowitą siłę. Metafizyczne doznanie.
-Przyszłość należy do nas, maleńka. Jesteśmy błyskawicą - wyszeptał.
-Kim jesteś? - To pytanie niezmiennie mnie dręczyło.
-Jestem twoim przeznaczeniem, kochanie - wymruczał, sprawiając, że wstrzymałam oddech.
-Jesteśmy błyskawicą - słowa pojawiły się znikąd
-Jesteś...
-Kim jestem? - zapytałam, otwierając oczy, które do tej chwili były zamknięte.
Wpatrywałam się w intensywne spojrzenie nasyconych brązem tęczówek, od których nie mogłam oderwać swego wzroku. Woda, w której znajdowali się płonęła, oświetlając nas płomieniami.
-Jesteś dla mnie wszystkim, Barbaro - mruknął, patrząc na mnie z miłością.
__________________________________________________________
Cześć, misie! Po długiej przerwie wróciłam z czymś zupełnie innym, mam nadzieję, że wam się podoba. Wszelkie pytania kierujcie do mnie na moim tt @barballena